30.03.2015

Taoris - Wsad prosto w serce cz.3




Tytuł: Wsad prosto w serce
Typ: Rozdział 3
Gatunek: Komedia, romans
Paringi: Taoris, JongKey
Ostrzeżenia: przekleństwa, sceny +18 !!!

                                                                  
                                                                              
                                                        Cześć Wszystkim! ^^
                              Nareszcie udało mi się napisać to opowiadanie.
                      Przepraszam, że tak długo mi z nim zeszło ale zepsuł mi się laptop. 
                      Na szczęście już jest naprawiony :D. Taka prośba o de mnie abyście 
                     pozostawili po sobie chociaż malutki komentarz. I zastanawiam się jaki 
                     teraz napisać paring(oczywiście ono shot). Jeśli byście jakiś chcieli to 
                    zachęcam was do napisania o nim w komentarzu. Na pewno o tym paringu
                    dla Was napiszę. Dobrze nie przedłużam. Miłego czytania :3 . 
                   
 * Taemin- pisała scenę zboczoną,
 * Jonghyun- sprawdzała błędy.
  Za błędy przepraszam, chodź dinzaur bardzo się starała aby ich nie było >.< .

                                    Pozostaw po sobie komentarz proszę !

  
*Kilka miesięcy później *
Przyjęcie u Hyuny zmieniło moje dotychczasowe nawyki. Na nim właśnie dowiedziałem się, że ZiTao (chłopak, który jest nowym uczniem, ruwieśnikiem w mojej klasie i siedzi ze mną na lekcjach w ławce) jest we mnie zakochany. Najpierw był to dla mnie szok, lecz ja również czuję do niego coś co wyróżnia go od innych. Dlatego przyjąłem jego uczucie względem mnie, gdyż sam chciałbym się dowiedzieć co naprawdę czuję do tego uroczego chłopaka przypominającego pandę.
 Mieliśmy ostatnią lekcję z Panem Layem od geopgrafii. Razem z Tao usiedliśmy w ostatniej ławce. Nie mogąc skupić uwagi na tym co właśnie tłumaczył nauczyciel postanowiłem lepiej przyjżeć się mojemu chłopakowi. Miał czarne, krótkie włosy, ciemne oczy, które przyozdabiały wory, mały zadarty nosek i pociągające usta, w których z chęcią zatopiłbym swój język. Spojrzałem w oczy chłopaka. Lubiałem w nie patrzeć, czułem się wtedy jak w transie. ZiTao spojrzał na mnie pytająco. Uwodzicielsko uśmiechnęłem się do niego po czym chwyciłem jego dłoń splatając nasze palce. Jego policzki zaczerwieniły się. Wygląda tak uroczo - pomyślałem. Rozejrzałem się po klasie czy nikt nie patrzy w naszą stronę i delikatnie musnełem usta Tao.
-Kris!- Sykną chłopak.
-No co? Przecież nikt nie patrzył.- Stwierdziłem. Chłopak westchnął, próbując wydostać rękę z mojego uścisku. Nie udało mu się.
-Kris, a jak ktoś  zauważy? - Zapytał speszony.
-To co z tego? Niech zazdroszczą, że mam takiego słodkiego chłopaka.- Odpowiedziałem ściskając mocniej jego dłoń.
-Wu Yi Fan. -Wymówił po czym dodał- Wiesz, że...ty bardzo różnisz się ode mnie. Jesteś popularny, dziewczyny jak i chłopcy Cię podziwiają. Nie chcę zniszczyć twojej reputacji. Dlatego nikt nie może się o nas dowiedzieć. - Nie zgadzałem się z nim, lecz przytaknąłem puszczając jego dłoń. Gdy lekcja dobiegła końca razem z Tao wyszliśmy ze szkoły, kierując  się do domu Jonghyuna. Gdyż dostaliśmy od niego sms'a w, którym zaprosił nas do siebie i oznajmił, że musi nam kogoś przedstawić.
                                                                       * * *
Staliśmy pod drzwiami wejściowymi Jonghyuna. Mieszkał on w ekskluzywnym wieżowcu. Zadzwoniłem dzwonkiem, po niecałych pięciu  minutach usłyszeliśmy przekręcanie zamka. Otworzył nam szczupły blondyn o ciemnych, kocich oczach.
-Hejka.- Przywitał się chłopak.
-Hej.- Odpowiedzieliśmy równocześnie z Tao.
-Um...wejdźcie.-Zaprosił nas gestem ręki. Weszliśmy do małego salonu, który był nowocześnie umeblowny. Zasiedliśmy na szarej sofie. Blondyn położył tależyki na, których było czekoladowe ciasto z truskawką na czubku, na szklanym stoliku. Następnie położył  koło nich łyżeczki. Od razu zabraliśmy się do jedzenia. Nie dało się ukryć, że po całym dniu spędzonym w szkole byliśmy bardzo głodni. Nagle do pokoju wtargną właściciel mieszkania.
-Siema.- Przywitał się z nami, po czym podszedł do blondyna obejmując go w pasie. Wymieniliśmy się z Tao krótkimi pytającymi spojrzeniami. Następnie zapytałem:
-Czy wy...
-Chciałbym wam przedstawić mojego chłopaka Kim Ki-buma, poznaliśmy się u Hyuny.- Przerwał mi tłumacząc. Byłem zaskoczony. Mój przyjaciel także interesował się tą samą płcią? Cieszyłem się. Nareszcie będę mógł z kimś o tym porozmawiać.
-Ja też...- Zacząłem lecz znów przerwał mi wymachując rękami.
-Kris proszę Cię przyjaźnijmy się dalej. Wiem, że to dla Ciebie trudne ale proszę...-Już nie mogłem wytrzymać, zacząłem głośno się śmiać. Chłopak przerwał i spojrzał na mnie pytająco.
-No bo wiesz- Zacząłem, tłumiąc śmiech.- Ja też mam chłopaka.- Gdy to wypowiedziałem, zbliżyłem się do ZiTao, który również się śmiał i położyłem rękę na jego ramieniu. Jonghyun jak i Ki-bum byli zszokowani.
-Naprawdę? - Dopytywali się. Przytaknąłem. Razem wymieniliśmy się naszymi historiami po czym zadowoleni wróciliśmy do domów.
                                                              * * *
Dni mijały bardzo szybko. Nasze uczucia z ZiTao były coraz silniejsze. Nie mogłem bez niego żyć. Każdą minutę swojego życia spędzaliśmy razem. Lecz dzisiejszy dzień był dla mnie wyjątkowy . Ponieważ dziś Tao miał przyjść do mnie na noc. Już dużo razy u mnie nocował lecz nigdy do niczego nie doszło. Dzisiaj chciałem to zmienić. Stałem właśnie pod pokojem nauczycielskim gdyż nauczyciel kazał mi zanieść tam dziennik naszej klasy. Zapukałem do drzwi ale nie usłyszałem odpowiedzi. Otworzyłem je sam i podszedłem do stolika. Położyłem na nim dziennik jednak nie zauważyłem szklanki, którą potrąciłem. Szklanka upadła ciągnąc za sobą dziennik. Naczynie potukło się na małe kawałeczki, a dziennik, który leżał pod kawałkami szkła otworzył się na aktach uczniów. Moją uwagę przykuło zdjęcie mojego chłopaka. Pod nim widniały jego dane: ZiTao, grupa krwi, imiona rodziców,brata i...zawiesiłem wzrok na imieniu dziewczyny. Przewróciłem kartkę nie zważając na drobinki szkła, które okaleczały moją dłoń. Zobaczyłem zdjęcie dziewczyny. Uśmiechała się, miała zadarty, mały nos, różowe policzki, ciemne oczy pod którymi znajdwały się przyozdabiające ją worki. Ciemne, długie włosy. Pod podobizną widniały również jej dane: Sooyoung, więzi krwi: ZiTao (brat), choroby: rak płuc. Automatycznie rzuciłem na ziemię dziennik. Odsuwając się od niego. Złapałem się za nebel stojący koło mnie. Od razu przed oczami pojawiła mi się scena z szatni: Dziewczyna siedząca na kolanach chłopaka odziana jedynie w bieliznę. Całowali się. Następna scena: Dziewczyna szepcząca do mnie "przepraszam". Wybiegając z pomieszczenia. Chłopak zakrwawiony po moich wymierzonych do niego ciosach. Moja rozwalona warga, opuchlizny. Jonghyun rozdzielający nas. Poczułem uginające się po de mną nogi. Klęczałem, pacząc na znajdujące się w mojej prawej dłoni głęboko wbite drobinki szkła. Następne wspomnienie: Stoję na łące patrząc na dziewczynę zbierającą kwiaty. Podeszła do mnie, przytuliła mnie. Czule ucałowała. Nagle przypomniał mi się Tao, który uśmiechał się do mnie radośnie. Wyznający mi swoje uczucia ,byłem taki szczęśliwy gdy to usłyszałem. Nagle do sali wszedł nauczyciel. Zaczą krzyczeć, kilka osób zebrało  się w okół mnie. Nie zwracałem uwagi na nich. Patrzyłem się pustym wzrokiem w oddalony nadal otwarty dziennik. Nie mogłem się skoncentrować, poskładać myśli. Byłem zagubiony. Jak to się stało? Pomyślałem. Dziewczyna, która  mnie zraniła jest siostrą mojego chłopaka. Osoba, którą kiedyś kochałem jest spokrewniona z osobą, którą kocham teraz. Do tego ta osoba ma raka. To nie może być prawda. Zostałem wyprowadzony z pomieszczenia i zaniesiony do pielęgniarki. Gdy już opatrzyła mi dłoń oznajmiła abym się nie przemęczał i poszedł odpocząć do domu. Zrobiłem tak jak mi powiedziała.
                                                                                    * * *
Mijały dni . Leżałem w łóżku nie wychodząc z domu. Nie chciałem rozmawiać z ludźmi, a tym bardziej z Tao, który pewnie martwi się o mnie. Wszystko układało się w całość. Sooyoung przestała chodzić do szkoły z powodu problemów rodzinnych teraz jednak wiem ,że nie chodziło o problemy lecz o chorobę. Zraniłem ją, została sama. Bez wsparcia, sama z chorobą. Pewnie cierpi. Nie mogłem pozbyć się tych myśli.Moje dawne uczucia związane z nią po części wróciły. Chciałem się nią zająć. Nagle rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Nie poruszyłem się. Nikt u mnie w tej chwili nie był mile widziany. Rozbrzmiało głośne pukanie,następnie usłyszałem bardzo dobrze znany mi głos :
-Kris, otwórz drzwi.- Powiedział spokojnie Tao. Nastąpiła błoga cisza. Po czym znów usłyszałem głośny krzyk:
-Otwórz te cholerne drzwi!- Znów nastąpiła cisza, przerywało ją tylko ciche pociąganie nosem Tao. Widocznie płakał.
-Proszę otwórz.- Poprosił chłopak. Nie mogłem bezczynnie stać. Podszedłem do drzwi i przekręciłem zamek. Chłopak otworzył je i mocno mnie przytulił. Nie poruszyłem się.
-Tak bardzo się bałem.- Usłyszałem szept chłopaka. Nie mogłem już tego znieść , zmagając się przez chwilę delikatnie pogłaskałem go po głowie. Tao popatrzył na mnie ze łzami w oczach. Smukłymi palcami otarłem jego łzy po czym delikatnie pocałowałem go w usta, przytulając mocno.
-Kris wszystko dobrze?- Zapytał zmartwiony.
-Czemu?- Powiedziałem przerywając na chwilę - Czemu mi nie powiedziałeś? - Zapytałem . Chłopak spojrzał na mnie strachliwym wzrokiem.
-Ja chciałem ale... bałem się.
-Czemu mi nie powiedziałeś? -Dopytywałem się dalej.
-Ponieważ bałem się, że o de mnie odejdziesz. Kris kocham Cię i nie chce żebyś z tego powodu cierpiał ani sie obwiniał.
-Obwiniał? Kiedy to odkryli? - Zapytałem. Chłopak przez chwilę milczał.
-Rok temu.- Dokładnie rok temu zerwałem z Sooyoung pomyślałem. Przez dłuższy czas milczeliśmy. Nagle Tao przerwał ciszę.
- Jednak już przed stwierdzeniem u niej raka złośliwego domyśała się tego. Chciała zakończyć swoje wszystkie znajomości. Gdyż nie chciała aby ważne dla niej osoby martwiły się o nią. Oczywiście po dokładnych badaniach jej przypuszczenia się potwierdziły. Co tydzień stawiała się w szpitalu. Lecz ostatnio zaczeła się czuć coraz gorzej. Leży teraz w szpitalu jest pod stałą obserwacją lekarzy. Jest bardzo słaba.- Nie mogłem w to uwierzyć. Czy Sooyoung zrobiła to specjalnie? Czy ona specjalnie mnie zdradziła? Chciała mnie ochronić? W mojej głowie cały czas zadawałem sobie te pytania. Jednak na żadne nie znałem odpowiedzi.
-Czy ja mógłbym ją odwiedzić? - Zapytałem chłopaka.
-Tak, właśnie miałem do niej jechać. -Szybko się odświeżyłem. Ubrałem elegancką koszulę i czarne spodnie. Mijajac sklepy zauważyłem kwiaciarnie, kupiłem w niej pięć czerwonych róż po czym poszliśmy dalej. Całą drogę przeszliśmy w milczeniu. W szpitalu czułem się bardzo źle, gdyż przypomniała mi się moja umierająca matka.Odgoniłem raniące mnie wspomnienia wchodząc do jednej z sal. Leżała w niej dziewczyna przykryta kołdrą, podłączona do różnych maszyn. Miała bladą cerę, podpuchniete oczy, na głowie miała niebieską chustę. Popatrzyła na mnie wyblakłymi oczami po czym uśmiechneła się. Odwzajemniłem uśmiech mówiąc:
- Dużo czasu mineło.
-Masz rację.Wyprzystojniałeś.- Powiedziała zachrypniętym głosem.
-Jak się czujesz?- Zapytałem .
-Dobrze. Lekarze mówią, że widzą poprawę. - Odpowiedziała. Widziałem w jej oczach szczyptę nadzieji. Zrobiło mi się jej żal.
-Tao jak miło, że przyszedłeś. Co porabiałeś przez te kilka dni? Widziałeś się z naszymi rodzicami? - Zaczęła z entuzjazmem wypytywać chłopaka. Jej brat położył reklamówkę z zakupami na stoliku koło jej łóżka po czym oschłym głosem poinformował.
-Idę po wodę dla Ciebie . Zaraz wrócę.- Po czym wyszedł zatrzaskując za sobą drzwi. Nie mogłem w to uwierzyć. Czemu chłopak się tak zachowywał i to przy chorej siostrze? Zacząłem rozmawiać z dziewczyną. Wypytując ją o różne rzeczy. Dowiedziałem się, że zerwała ze mną gdyż nie chciała abym ją widział w takim stanie. Ucieszyłem się, ponieważ moje przypuszczenia o jej zdradzie były nieprawdziwe, a owy chłopak z, którym się pobiłem tak naprawdę brał udział w jej spisku. Był jej kuzynem. Mieliśmy bardzo dużo tematów do rozmów. Spojrzałem na godzinę - była już szesnasta. Zdziwiłem się, że tak szybko minął czas. Pożegnałem się z dziewczyną informując ją, że jutro też przyjdę po czym wyszedłem z sali. Na korytarzu siedział Tao opierający się plecami o ścianę. Usiadłem koło niego.
-Coś się stało? Twoja siostra na Ciebie czeka. Powinieneś do niej iść.- Powiedziałem. Trochę zmartwiony jego zachowaniem. Chłopak wstał i tylko przytaknął wchodząc do sali z, której ja niedawno wyszedłem. Zdziwiłem się. Jego zachowanie było coraz dziwniejsze.
                                                                          * * *  
Minął miesiąc odkąd zacząłem odwiedzać Sooyoung w szpitalu. Traktowałem ją jak przyjaciółkę. Dużo rozmawialiśmy. Powiedziałem dziewczynie o moim związku z jej bratem Tao. O dziwo pogratulowała mi i oznajmiła, że domyślała się tego ponieważ widać to po moim zachowaniu do niego. Martwiłem się o ZiTao, ponieważ nie odezwał się do mnie od czasu naszego wspólnego spotkania u jego siostry. Szedłem do domu po odwiedzeniu dziewczyny gdy nagle usłyszałem dzwonek mojego telefonu. Wyciągnełem go z kieszeni po czym odebrałem.
-Halo? - Zapytałem.
-Kris?! Gdzie jesteś? - Zapytał Jonghyun.
-Wracam ze szpitala,a co jest?
-Przyjdź do mnie. Musimy porozmawiać, to pilne. - Rozłączył się. Dziwne - pomyślałem. Po dwudziestu minutach stałem przy drzwiach przyjaciela.
-Wchodź!- Zawołał Jonghyun. Zrobiłem tak jak powiedział, kierując się do salonu. Zobaczyłem go siedzącego na kanepkę w obu rękach trzymał kanapkę. Czy on zawsze musi coś jeść? - Pomyślałem po czym usiadłem na fotelu naprzeciwko niego. Popatrzył na mnie, następnie spytał:
-Czy ty w ogóle masz pojęcie co się dzieje z twoim chłopakiem?
-Nie. On się do mnie nie odzywa. Nie odbiera moich telefonów ani nie otwiera drzwi do swojego domu.- Odparłem.
-Naprawdę?! - Zaczął Jonghyun nerwowo się śmiać. -Jesteś aż tak tępy, że tego nie zauwarzyłeś?! -Zawołał.
-Czego niby?- Zapytałem zaciekawiony.
-Tao jest o Ciebie zazdrosny debilu! - Oznajmił dalej wrzeszcząc. - A przez Ciebie mój Ki-bum zamieszkał z twoim chłopakiem! Czuje się samotny.- Poinformował przygnębiony.Tao jest o mnie zazdrosny? Nie mogłem w to uwierzyć.
-Ja nie wiedziałem. - Wydusiłem. Szybko wstałem kierując się do drzwi. -Będziesz tak siedział z tą kanapką czy jedziesz ze mną po swoją divę? - Zapytałem. Chłopak szybko wstał,biorąc spory gryz kanapki. Wyblądał jak chomik.
                                                                               * * *
Gdy dotarliśmy na miejsce i staneliśmy pod drzwiami ZiTao byłem poddenerwowany. Zadzwoniłem dzwonkiem jednak nie otrzymałem  żadnej odpowiedzi.
-Zostaw to. Ja spróbuję.- Poinformował Jonghyun po czym odepchnął mnie na bok. Nacisnął na  dzwonek uroczo się przy tym uśmiechając. Nie nastąpił żaden odzew ze strony właściciela. Zniecierpliwiony Dinozaur zaczął naciskać dzwonek, nadal nie widząc rezultatów, zaczął dobijać się do drzwi. Patrzyłem na niego zakrywając usta dłonią aby przypadkiem się nie zaśmiać. Zmęczony chłopak oparł się o drzwi.
-Chyba nic tu po...- Nie zdążył dokónczyć bo drzwi się otworzyły, a on wpadł na Ki-buma, który nam otworzył. Nie wytrzymałem zacząłem głośno się śmiać. Jonghyun leżał na rozpłaszczonym pod nim chłopakiem.
-Z czego rżysz Kanadyjcu?!- Zapytał wkurwiony Jonghyun, podnosząc się z ziemi i pomagając również swojemu chłopakowi.
-Jonghyun, ty cholerny Dinozaurze. Niech tylko wrócimy do domu to pożałujesz!!!- Wykrzyczał Key, wymachując przy tym palcem przed twarzą swojego chłopaka.
-Kurwa.- Wymruczał pod nosem Jonghyun.
-Wejdź, my już idziemy. Proszę bądź dla niego delikatny.- Oznajmił zatroskany Ki-bum.
-Dobrze.-Wszedłem do środka kierując się do sypialni Tao. Zapukałem do drzwi. Nie czekając na odpowiedź wszedłem do środka. Zobaczyłem go leżącego w łóżku zakrytego po uczy kołdrą. Podeszłem do łóżka, siadając na jego skraju.
-Tao.-Powiedziałem zmartwiony. Chłopak już całkowicie zakrył się kołdrą.Cała panda -pomyślałem. Chwyciłem za jeden koniec kołdry zciągając ją z chłopaka. Tao zaczą piszczeć. Całkiem jak dziecko.
- Zostaw to,ty przebrzydły wielkoludzie! - Krzyczała panda prubując wyrwać mi kołdrę. Zacząłem się śmiać. Chłopak zrobił naburmuszoną minę po czym walną mnie z całej siły w ramie.
-Auł...!- Zawyłem.
-Kurna Tao! To na prawdę bolało.- Oznajmiłem. ZiTao chodził na sztuki walki więc miał dużo siły. Chłopak wił się ze śmiechu, a ja masowałem obolałe miejsce.
-Kris,ale z Ciebie słabeusz.- Wydusił prubując nabrać powietrza. Tego było za wiele jednym zwinnym ruchem powaliłem chłopaka tak, że leżał po de mną , a ja przytrzymywałem mu ręce. Następnie delikatnie musnełem jego usta. Przybliżyłem się do jego ucha szepcząc:
-Jednak aż taki słabeusz ze mnie nie jest.- Chłopak zastygł pode mną bez ruchu.
-Przepraszam.-Wydusiłem z siebie.-Przepraszam Cię. Zraniłem Cię ale ja na prawdę nic nie czuję do twojej siostry. To Ciebie kocham, najmocniej na świecie.-Puściłem chłopaka i już miałem z niego zejść gdy ten złapał  mnie za łokieć.
-Gdzie się wybierasz?-Zapytał. Zamurowało mnie. -Chcesz tak po prostu mnie tu zostawić?- Ponownie zapytał, robiąc przy tym seksowną minę. Nie musiałem pytać czego Tao w tej chwili oczekuje. Oblizałem swoje usta po czym zbliżyłem się do chłopaka nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku, a moje ręce powędrowały na klatkę piersiową Tao zdzierając przy tym jego koszulkę.
Zacząłem całować jego szyje potem obojczyki i tak schodziłem coraz niżej z mokrymi pocałunkami zostawiając przy tym duże i czerwone malinki. Gdy znudziło mi się bawienie jego brzuchem jednym szybkim ruchem zdjąłem swoją koszulkę oraz jego spodnie. Na mojej twarzy ukazał się lekki uśmiech gdy zobaczyłem jego bokserki w pandy. Zdjąłem z niego słodkie bokserki i przede mną ukazała się jego męskość którą od razu wziąłem do ręki i zacząłem nią poruszać, chłopak zaczął cicho jęczeć moje ruchy stawały się coraz szybsze ale po chwili przerwałem i sam zdjąłem z siebie resztę ubrań. Byliśmy teraz oboje nadzy. Postanowiłem przygotować Tao. Włożyłem moje dwa palce do ust by je trochę nawilżyć i włożyłem je do dziurki Tao, na jego twarzy pojawił się grymas bólu oraz podniecenia. Tao jęczał coraz głośniej,zacząłem poruszać palcami w jego wnętrzu, chłopak zacisnął ręce na pościeli. Wyjmując z niego moje palce, spojrzałem na niego i powiedziałem:
-Jak będzie bardzo bolało to mi powiedz to przestanę...dobrze?-Tao się tylko uśmiechnął i przytaknął.
Powoli wszedłem w niego, na co cicho jęknął. Zacząłem się w nim poruszać, na początku wolno i delikatnie, ale z czasem wchodziłem w niego coraz szybciej i mocniej. Na jego twarzy można było odczytać rozkosz i pożądanie.
Tao głośno jęczał ,a ja już czułem ,że zaraz dojdę. Doszedłem w Tao, czułem jak ciepła maź rozprzestrzenia się w jego wnętrzu. Opadłem zmęczony koło chłopaka, ale Tao wstał i zbliżył się do mojej męskości biorąc ją do ust i poruszał się rytmicznie raz wolniej ,a raz szybciej. Byłem wniebowzięty ,aż nagle doszedłem w jego ustach. Tao spojrzał na mnie i połknął całą ciecz ,którą miał w ustach. Położył się koło mnie ,a ja go przytuliłem i wyszeptałem mu do ucha.
- Kocham Cię i nigdy nie dam Ci o tym zapomnieć - Oznajmiłem po czym czule pocałowałem go w czoło.
-Też Cię bardzo kocham- Powiedział uśmiechając się do mnie. Potem ułożyliśmy się wygodnie i zasneliśmy w swoich objęciach.
             
                                              * * *
Następnego dnia obudził nas dzwonek mojego telefonu. Zaspany odebrałem go:
-Tak?- Zapytałem.
-Kris!? Kurwa stary zabije Cię!- Krzyczał Jonghyun.
-Czemu się wydzierasz z samego rana?- Zapytałem wkurzony.
-Bo przez ten wczorajszy incydent Key ogłosił celibat i oznajmił, że zniesie go tylko w tedy jak pozwole mu jeden raz być na górze.- Zacząłem się śmiać. Nagle Tao nadstawił ucho do mojego telefonu.
- Stary mam nadzieje, że się nie dałeś...-Nie zdążyłem dokończyć bo Dinozaur oznajmił podłamany:
-Kurwa od wczoraj mnie dupa boli.- Nie wytrzymałem razem z moją kochaną pandą zaczeliśmy się niekontrolowanie śmiać.
-To nie jest śmieszne!- Krzykną Jonghyun. Nagle usłyszeliśmy głos Key.
-Jonghyun kochanie, masz ochotę na powtórkę z wczoraj?
-Nieeee!!!- Krzykną Dinozaur po czym się rozłączył. Powstrzymując śmiech odłożyłem telefon na nakastliku po czym położyłem się koło Tao przyglądając się jego oczom. Chłopak tajemniczo poruszył brwiami, a następnie usiadł na mnie okrakiem.
-T-Tao co ty robisz?- Zdziwiony zapytałem.
-No wiesz kochanie...-Zaczął jeżdżąc palcem po mojej klatce piersiowej.- Może byśmy też spróbowali...? - Otworzyłem szeroko oczy.
-Nigdy!!!- Zawołałem i próbowałem wyrwać się z uścisku pandy.
-No proszę.- Poprosił słodko.
-Nie! Kurwa Tao nigdy!- Zaprzeczyłem. Gdy nagle chłopak wbił się w moje usta...
                                                         * * *
(Jonghyun)
Robiłem sobie kanapkę gdy nagle zadzwonił do mnie Kris.
-Co jest?- Zapytałem.
-Jonghyun!? Cholera zabije Cię!!!- Zawołał.
-Ej spokojnie...Czemu niby? To ja cierpiałem a nie...
-Nie tylko ty.- Przerwał mi chłopak.
-Co! Ty też?! - Zdziwiłem się. Jednak Kris uległ...
-Kurwa przez te twoje zwierzenia czuje się jak yh...Tyłek mnie boli...- Zawył artysta.
-Stary rozumiem Cię w stu procentach. Przyłuż sobie kostki lodu albo mrożone warzywa to pomoże.
-Dobra, dzięki jak zawsze doradzisz.- Powiedział sarkastycznie.
-Zawsze do usług. Widzimy się jutro.
                                                       * * *
Posłuchałem rady Jonghyuna. Położyłem się na sofie w salonie rozmyślając o całym roku z moim słodkim gwałcicielem. ZiTao wywrócił moje życie do góry nogami. Byłem mu za to wdzięczny. Dzięki niemu dowiedziałem się co to znaczy kochać i być kochanym. Jak i również doświadczyłem dużo nowych doznań. Po jednym z nich nie mogę normalnie usiąść lecz pomińmy ten fakt...Postanowiłem pogodzić się z moim ojcem jak i porozmawiać z Tao o pomocy w opiece nad jego chorą siostrą. Moje życie zaczyna się od nowa.

4.03.2015

Taoris - Wsad prosto w serce cz.2


   



Tytuł: Wsad prosto w serce
Typ: Rozdział 2
Gatunek: Komedia, szkolne, koszykówka, romans
Paringi: Taoris, JongKey
Ostrzeżenia: Brak
                                   
                                                    Witam Wszystkich ! (  ^-^  )/ 
     Dodaje drugą część opowiadania (nareszcie xD). Przepraszam, że się 
       tak guzdrałam z dodaniem . Mam nadzieję, że mi  wybaczycie . Następną 
         część już piszę więc na pewno będzie wcześniej dodana :3. Przepraszam, że
opowiadanie nie jest doskonałe ale dopiero się uczę i mam nadzieję, 
         że się poprawię. Jak zauważyliście w tym rozdziale nie ma ostrzeżenia nie 
              wiem czy to dobrze czy źle ale zapewniam Was, że już w trzecim rozdziale się 
                 pojawi >.< . Zachęcam Was do komentowania. Każdy nawet krótki komentarz
              (może być nawet heit) mnie zmotywuje do dalszego pisania i do poprawienia 
                         się w pisaniu . Dziękuję i miłego czytania ^o^.
                * Przepraszam za błędy były sprawdzane dwa razy przez Izumi i Jonghyuna 
                       ale na wszelki wypadek piszę. 





Minął tydzień odkąd poznałem nowego ucznia ZiTao. Moje nieznane mi dotychczas uczucia nie mineły. W dalszym ciągu nie mogę zasnąć, jeść bez chociażby jednego wspomnienia o ciemnowłosym chłopaku.
Dziś po zajęciach miałem trening koszykówki, lecz nie mogłem się skoncentrować na grze i przez cały czas obserwowałem Tao, który z wielkim zapałem grał z chłopakami, próbując ich ominąć i zrobić wsad, jednak nie udało mu się. Jeden z graczy odebrał mu piłkę i płynnym ruchem rzucił do kosza. Nagle przed oczami pojawiła mi się scena z treningu z ZiTao. Gdy obaj spadliśmy na podłogę, chłopak leżał na mnie podpierając się na łokciach a jego ciemne, podkrążone oczy spoglądały na mnie.
-Kris! Kris!- Zostałem wybudzony z transu przez graczy, którzy machali i krzyczeli do mnie. Byłem trochę skołowany gdyż nie wiedziałem o co im chodzi.
-Uważaj! - Zawołał jeden z nich. Ujrzałem piłkę do kosza lecącą wprost na mnie. Było już za późno nie zdążyłem zrobić uniku, gdy piłka z wielką siłą uderzyła mnie w głowę do tego stopnia, że straciłem równowagę i runąłem na ziemię. Ujrzałem nachylającego się na de mną Tao, który coś do mnie mówił i szarpał mnie za ramiona lecz widziałem go jakby za mgłą. Następnie Tao znikną, a zastąpiła go ciemność. Obudziłem się w pokoju pielęgniarki. Leżałem w łóżku przykryty kołdrą, moja jedna ręka była położona luźno wzdłuż tułowia jednak w drugiej czułem ucisk. Popatrzyłem się przed siebie gdy nagle zobaczyłem ZiTao, który ściskał moją rękę, a na swojej drugiej dłoni opierał czoło.
-Tao ?- Zapytałem tak jak bym chciał się upewnić czy to na pewno on. Chłopak podniósł głowę, oczy miał zaszklone jeszcze bardziej podpuchnięte.
-Kris, obudziłeś się. Jak dobrze. - Rzekł, uśmiechając się. Patrzył ciągle na mnie . Odwzajemniłem uśmiech, po czym zerknąłem na obejmującą mnie jego rękę.
-Oh...Przepraszam.- Powiedział zawstydzony chłopak, po czym szybko puścił moją dłoń.
-Nic się nie stało. Cieszę się, że martwisz się o mnie.- Powiedziałem w dalszym ciągu uśmiechając się.
-Kris ?
-Hm..?
-No bo- Zaczął Tao wachając się-Bo to ja rzuciłem tą piłkę, ale to było nie chcący po prostu myślałem, że też byś chciał pograć. Ponieważ dzisiaj na treningu byłeś taki nieobecny- Wyrzucił z siebie, czerwieniąc się.
-Gniewasz się? Znienawidzisz mnie przez to? Kris przepraszam , ja naprawdę....
-W porządku , nic się nie stało to nie twoja wina. - Przerwałem chłopakowi.
- To ja przepraszam, że byłem rozkojarzony. Następnym razem będę bardziej skupiony na grze. To prawda powinienem bardziej uważać - pomyślałem. Chłopak patrzył się na mnie z otwartą buzią, a ja nie mogąc się opanować zacząłem głośno się śmiać.
-W porządku.- Pogłaskałem Tao po włosach. Po czym dodałem
-Pamiętaj, że dzisiaj jest impreza u Hyuny. Przyjdę po Ciebie o 21. Nie każ mi czekać.- Chłopak pokiwał głową.
-Oczywiście, że pamiętam. Do zobaczenia, a na razie odpoczywaj.- Wychodząc pomachał mi. Byłem trochę zmęczony lecz podniosłem się do pozycji siedzącej i zabierając telefon leżący na nakastniku zobaczyłem koło niego pudełko na lunch. Wziąłem je do rąk .  Było czarne ,na pokrywce widniała narysowana podobizna pandy. Otworzyłem je i ujrzałem bardzo elegancko pokrojone bento. Rozejrzałem się za pałeczkami. Koło nich widniała niebieska karteczka z napisem:

                                                     Zjedz wszystko. Smacznego.
                                                                                                  ZiTao

Koło napisu była narysowana podobizna pandy. Wziąłem pałeczki i zacząłem jeść.
-Naprawdę pyszne - Zaskoczony tym, że panda umie tak dobrze gotować niechcący powiedziałem na głos. Uśmiechnąłem się sam do siebie . Gdy poznałem ZiTao coraz częściej się uśmiecham -pomyślałem. Po wyjściu od pielęgniarki czułem się już o wiele lepiej. Popatrzyłem na zegarek w komórce, dobiegała godzina 18 czyli z moich obliczeń wynikało, że zemdlałem na jakieś 2 godziny. Pośpiesznie ruszyłem do domu. Gdy dobiegała godzina 20 byłem już gotowy do wyjścia. Założyłem moje czarne, obcisłe spodnie, biały podkoszulek z długim rękawem i zarzuciłem na niego czarną kamizelkę. Włosy postawiłem na "jeża" i oczywiście ubrałem moje glany, które bardzo lubię. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi . Otworzyłem je, w drzwiach stał Jonghyun. Był ubrany podobnie do mnie miał białe obcisłe spodnie, które przytrzymywał masywny pasek, czarną bluzkę z długim rękawem, która włożona była do spodni i zarzuconą na nią czerwoną kamizelkę. Już nigdy z nim nie idę na zakupy - postanowiłem. Gdy byliśmy na nich ostatnio przymierzałem ową czarna kamizelkę.  Wtedy Jonghyun stwierdził , że od czasu do czasu możemy ubierać się jak "bliźniacy". Głupi ja się zgodziłem.
-Siemka Krisus -Powiedział, puszczając do mnie oczko. Podstepny gad specjalnie tak mnie nazywa bo wie, że nie toleruję tego przezwiska - stwierdziłem, spoglądając na niego złowrogo.
- Chodźmy już kurduplu. - Odparłem, zadowolony z riposty i poklepałem chłopaka po głowie.
Dinozaur uderzył mnie w ramię po czym obaj zaczęliśmy się śmiać. Naszym starym nawykiem było przezywanie się nawzajem.

                                                                              * * *

Stałem pod domem Tao, zastanawiając się czy zadzwonić dzwonkiem czy lepiej zapukać do drzwi. Już miałem nacisnąć dzwonek gdy przede mną otworzyły się drzwi zza, których wyłoniła się panda. Ubrany w szare rurki i czarną koszulę z długim rękawem, która uwydatniała jego mięśnie.
-Cześć chłopaki, długo czekacie ?- Zapytał chłopak radośnie uśmiechając się. Od razu mogłem zauważyć, że pewnie pierwszy raz idzie na takie przyjęcie i zapewne jest podekscytowany. Dalej obserwowałem idącego chłopaka.
-Kris!- Zawołał Tao który machał mi ręką przed oczami.
-Co jest ?- Zapytałem.
-Pytałem się czy już lepiej się czujesz ale widzę, że chyba nie.- Tao zrobił smutną minę po czym zaczął kontynuować -Nie powinieneś iść do Hyuny. Przecież widzę, że się źle czujesz. -zaprotestował krzyżując ręce i robiąc niezadowoloną minę.
-Tao -Wymówiłem jego  imię  dość głośno co przywołało chłopaka do normalnej postawy.
-Czuję się doskonale. Mam nadzieję ,że będziemy się dobrze bawić w naszym towarzystwie i wyluzuj trochę.- Szturchnąłem chłopaka w łokieć. Ten od razu się rozchmurzył.
-No dobrze. - Wymamrotał.
-Jesteśmy na miejscu -Zawiadomił nas Jonghyun. Staliśmy przy dużym trzypiętrowym domu, z którego wydobywała się głośna muzyka. Stwierdziłem, że nie będzie słychać dzwonka przez ten chałas więc wszedłem do środka, a za mną reszta. W środku było dużo ludzi: jedni tańczyli, następni pili, inni rozmawiali wydzierając się na wzajem. Przybiegła do nas Hyuna ubrana w obcisłą, bardzo krótką, czerwoną sukienkę.
-Cześć wszystkim- Pomachała nam.
-Oppa witaj- Uśmiechnęła się do mnie zwodniczo.
-Cześć Hyuna. Nazywam się ZiTao. Jestem nowy, miło mi Cię poznać- Przywitał się Tao, który staną między mną a dziewczyną. Hyuna popatrzyła się na niego morderczym wzrokiem.
-Cześć. Mi też jest miło Cię poznać. Jesteś przyjacielem oppy?
-Chyba tak- Odparł nieśmiało.
-Naprawdę? Oh...Kris oppa ma tyle przyjaciół. Dbaj o niego i bawcie się dobrze- Powiedziała zmieniając swój wyraz twarzy na bardzo radosny uśmiech. Zdziwiłem się jak szybko zmieniła swoją postawę w stosunku do ZiTao. Dziewczyna pomachała nam i odeszła. Odwróciłem się do chłopaka pytając:
-Tao chcesz coś do picia? - Chłopak pokiwał głową.
-Poczekaj tu na mnie- Rozkazałem mu, kierując się do stolika z napojami.

                                                   
                                                                            * * *

Stałem naprzeciwko ZiTao i Krisa, którzy byli zajęci rozmową. Nie chcąc im przeszkadzać udałem się do kuchni, gdyż mój brzuch upominał się o jedzenie. Wchodząc do pomieszczenia zobaczyłem wysokiego, brązowowłosego mężczyznę o dużych niebieskich oczach ,który przygważdżał swoim ciałem niższego i na pewno młodszego od niego blondyna. Nagle popatrzyli na mnie.
-Oj sory, że przeszkadzam. Głodny jestem więc tylko zrobię sobie kanapkę i już mnie tu nie ma. Kontynuujcie.- Puściłem w ich stronę oczko, po czym zacząłem poszukiwać pożywienia.
-Zostaw mnie! Koniec z nami !- Krzyczał blondyn po czym zaczął wyrywać się z objęć wyższego. Niestety był za słaby. Brunet zaczął całować młodszego po szyi, przytrzymując mu ręce.
- Zostaw! Nie kocham Cię! - Powiedział dość głośno blondyn przez łzy. Nie mogłem dłużej na to patrzeć. Wyciągnąłem zrobioną przeze mnie kanapkę z buzi i kierowałem się w stronę kłucącej się pary.
-Ekhem...On chyba przed chwilą z tobą zerwał.- Zawiadomiłem starszego chłopaka.
-Nie obchodzi mnie to ,on  jest moją własnością. Nie przeszkadzaj nam smarku.- Wypowiedział starszy, po czym z powrotem wrócił do całowania młodszego chłopaka. Nie mogłem już tego znieść. Tylko mojemu przyjacielowi artyście  mogę wybaczyć przezywanie mnie w ten sposób. Szarpnąłem rękę wyższego chłopaka, która zmierzała do paska od spodni młodszego.
-Przykro mi, ale już chyba go nie pociągasz- Próbowałem uświadomić wyższego robiąc przy tym słodką minę. Mężczyzna nie wytrzymał, popchnął młodszego tak, że ten spadł na ziemię. Następnie rzucił się na mnie z pięściami . Poczułem ciepłą ciecz na wardze i przeszywający w niej ból lecz starałem się tego nie okazać. Spojrzałem na mężczyznę, który drwił ze mnie. Wymierzyłem mu niezłego kopa w krocze, a gdy się zgiął następnego tylko tym razem w głowę. Brunet padł na ziemię zwijając się z bólu. Stanąłem przed nim i z wielką dumą  mówiąc:
-Po pierwsze on nie jest twoją własnością. Po drugie ten uroczy chłopak może sobie znaleźć lepszego partnera, który zadba o niego, a nie tak jak ty śmieciu. Po trzecie ten smarkacz , o którym mówiłeś załatwił Cię dwoma lekkimi ciosami przy ,których nawet nie użył rąk. Chyba najwyższy czas iść na siłownię kolego. No tak i jeszcze jedno...zabieram Ci blondyna . Ostrzegam Cię lepiej się do niego nie zbliżaj bo pożałujesz . -Odwróciłem się od wściekłego ,pobitego mężczyzny i podszedłem do siedzącego chłopaka, opierającego się o piekarnik. Dopiero teraz mogłem dokładnie przyjrzeć się chłopakowi . Miał bląd włosy , które były w nieładzie . Piękną , nieskazitelną twarz, zadarty ,szczupły nos i brązowe kocie oczy, które bardzo mnie zafascynowały. Mógłbym przyglądać się im godzinami .Miał pomiętą dżinsową koszulę i fioletowe rurki z wystającym rozpiętym paskiem .Zauważyłem także rany na jego rękach.
-Wszystko w porządku ?- Zapytałem roztrzęsionego chłopaka, próbując przybrać jak najłagodniejszy ton głosu. Blondyn popatrzył na mnie swoimi pięknymi oczami, w których widziałem ból . Były one całe podpuchnięte i wilgotne od łez.
-Nic nie jest w porządku - Odparł zachrypniętym głosem. Po czym zaczął przyglądać się mojej twarzy. Sam nie wiem czemu ,lecz z jakiegoś powodu czułem się zawstydzony.
-Wiem...Chodź na górę, musisz odpocząć.- Powiedziałem ,nagle przypomniałem sobie o ranach na rękach chłopaka.
-Muszę Cię również opatrzyć - Chłopak nic nie odpowiedział. Tylko pokiwał głową. Wziąłem go pod ramię, był zaskakująco ciężki. Do drugiej ręki wziąłem zaczętą przeze mnie kanapkę. Przecież nie może się nic zmarnować - pomyślałem.

                                                                        * * *

Gdy wracałem do Tao niosąc dwa plastikowe kubki z napojem, ujrzałem go ,który rozmawiał z jakąś dziewczyną .Nie chcąc im przeszkadzać poszedłem do wołającej  mnie grupki osób.
-Siemka Kris !- Wykrzykneli wszyscy witajac się ze mną.
-Yo ! -Również się przywitałem. Jeden z chłopaków zaczął opowiadać o poznanej przez niego dziewczynie, lecz ja go nie słuchałem . Byłem zajęty próbą podsłuchania rozmowy ZiTao i tamtej dziewczyny. Dziękowałem DJ'owi, że zrobił sobie dwudziestominutową przerwę i tej grupce ludzi, która usadowiła się koło pandy i dziewczyny o niezłych piersiach. Z jakiegoś powodu miałem ochotę podejść do nich i zabrać chłopaka jak najdalej od tego plastiku. Nagle dziewczyna zaczęła:
-ZiTao, a może byśmy wyszli stąd i poszli do jakiegoś bardziej spokojnego miejsca ?
-Przepraszam noona ale lubię chłopaków- Byłem zszokowany . Tao jest gejem?! To niemożliwe, a jednak.Dziewczyna skrzywiła się i zkrzyżowała ręce -Ale przecież to może się zmienić. Może po naszym spotkaniu polubisz dziewczyny.
-Przepraszam. Mam już osobę ,którą kocham.- Odpowiedział Tao, uśmiechając się nieśmiało.
-Jak to?- Zapytała nie dowierzając.
-On jest bardzo poważny, wredny, nie przejmuje się nikim, jest nieczuły, samolubny, zimny, ma do wszystkich dystans lecz gdy pozna się go bliżej można zauważyć, że jest osobą czułą, opiekuńczą. Gdy gra w koszykówkę czuję się jak bym patrzył na nieznaną mi osobę, na anioła. Pełen pasji i nadziei. Musiał mieć trudne dzieciństwo lecz stara się ukrywać to przed innymi. Zawsze gdy z nim rozmawiam on uśmiecha się do mnie. Wiem ile go musi to kosztować. Wiem, że ten uśmiech jest  tylko udawany, jednak jest dla mnie. Może znam go tylko przez tydzień ale zakochałem się w nim. Czuje się przy nim tak jak bym znał go przez całe życie ,kocham go takim jakim jest.-Nie zastanawiając się dłużej pobiegłem do ZiTao. Chwyciłem go za rękę i wybiegłem z mieszkania ciągnąc go za sobą . Gdy byliśmy już na zewnątrz stanąłem przed zadyszanym chłopakiem i podniosłem jego brodę tak aby spojrzał na mnie.
-K-Kris co robisz? - Zapytał próbując złapać oddech. Nie odpowiadając mu położyłem moje dłonie na policzkach chłopaka i delikatnie go pocałowałem. Miał tak miękkie i ciepłe usta, że miałem ochotę już nigdy go nie puścić. Lecz w końcu po długim zmaganiu zrobiłem o jeden krok do tyłu i popatrzyłem w oczy Tao, przypominające dwa bursztyny. Chłopak w dalszym ciągu miał zamknięte oczy i rozchylone usta. Wygląda tak pociągająco - pomyślałem, próbując się opanować by nie rzucić się na niego. Po chwili Tao otworzył oczy, w których pojawiły się łzy.
-Tao czemu płaczesz? -Zapytałem zmartwiony. Może nie podobał mu się pocałunek, ale starałem się być delikatny gorączkowo rozmyślałem.
-Nic tylko jestem szczęśliwy.- Odparł chłopak, wycierając ręką swoje łzy. Zaśmiałem się i przytuliłem pande szepcząc mu do ucha -Ja też...-Zapadła chwila ciszy po czym powiedziałem próbując przybrać groźny ton -Że niby ja mam do wszystkich dystans i nikim się nie przejmuje?- Chłopak spojrzał na mnie.
-Przedtem mi się tak zdawało lecz teraz widzę, że tak nie jest. - Zaczął się śmiać dodając - Wiesz...chodź czasami mógłbyś być mniej poważny.
-Ja nigdy nie jestem poważny! - powiedziałem po czym również zacząłem się śmiać. Po mału zaczynam rozumieć co to znaczy, że na kimś ci zależy . I wiem ,że moje objawy ,które dalej miewam to nie choroba lecz zauroczenie, a może coś więcej...?

                                                                          * * *

Chłopak siedział na łóżku cały zapłakany ja klęczałem przy nim trzymając chusteczki w ręce. Byłem zakłopotany jeszcze nigdy nikt przy mnie nie płakał. Nie wiedziałem jak mam się przy nim zachować , co powinienem powiedzieć, jak mam go pocieszyć ? Po chwili przemyślenia powiedziałem.
-Nie płacz. Szkoda twoich łez.- Chłopak tylko spojrzał na mnie po czym z drżącym głosem wymruczał.
-A-Ale ja nie p-potrafię.- Wziął jedną chusteczkę z mojej dłoni i wytarł nią łzy próbując się uspokoić.
-Jak się nazywasz? - Zapytałem chłopaka.
-Kim Ki-bum.
-Ja jestem Kim Jong-hyun miło mi Cię poznać....- Chwilę się zastanawiałem po czym szybko dodałem -Znaczy...szkoda, że w takiej sytuacji . - Zaśmiałem się podenerwowany. Głupio postąpiłem mówiąc, że jest mi miło go poznać przecież on teraz cierpi - pomyślałem, w myślach bijąc się po głowie.
-Mi też jest miło i nie przejmuj się tym. - Chłopak popatrzył się na mnie i z trudem uśmiechną się. Ma taki piękny uśmiech -pomyślałem.
-Em...Kim Jong-hyun dziękuję Ci, że mnie uratowałeś od..niego. - Powiedział trochę nieśmiało.
-Nie ma sprawy. Nazywaj mnie Jonghyun.- Odparłem.
-Dobrze, to ty mnie nazywaj Key.
-Yep. A więc Key możesz mi pokazać na chwilę swoje ręce ?- Zapytałem go, biorąc do jednej ręki wodę utlenioną. Blondyn podał mi swoja dłoń i podwiną rękaw koszuli. Byłem zdumiony. Miał długą i wąską ranę ciągnącą się od łokcia do nadgarstka , z której lały się stróżki krwi. Wyglądało to tak jak by co najmniej się ciął. Popatrzyłem na niego z pytającym spojrzeniem.
-To...on mi to zrobił.-Powiedział zawstydzony chłopak. Po czym zaczą kontynuować.
-On...się na mnie wyrzywał i...czasami kończyło się to większymi ranami. Ta jest mała w porównaniu z innymi. -Rzekł szepcząc. Opatrzyłem jego ranę po czym wziąłem jego drugą dłoń. Podwinąłem mu rękaw na tej ręce nie miał ciętych ran lecz ogromne siniaki. Współczułem chłopakowi . Musiał wiele przejść. Byłem zły, miałem ochotę zabić mężczyznę, który tak potraktował tego uroczego i bezbronnego chłopaka.
-Gotowe.-Oznajmiłem , próbując się uśmiechnąć. Key spojrzał na swoje ręce, jedną owinąłem mu w bandarz, a drugą posmarowałem maścią by szybciej się wygoiła.
-Jonghyun? - Zapytał chłopak.
-Tak?- Zapytałem trochę zaskoczony.
-Dziękuję.- Odparł Key z wielkim uśmiechem. Jego reakcja mnie zaskoczyła.
-Nie ma za co.- Pogłaskałem go po włosach.
-Gdzie mieszkasz? Mogę Cię tam odprowadzić.- Zaproponowałem. Martwiłem się o niego i wolałem aby sam nie chodził o tej godzinie po ciemnych uliczkach. Chłopak spoważniał, a jego uśmiech znikną.
-Ja...Ja mieszkam z nim.- Wypowiedział to prawie szeptem. Czemu? - zastanowiłem się lecz stwierdziłem, że niestosownie by było się go w tej chwili o to spytać.
-Rozumiem...-Po chwili przemysleń dodałem.
-Może dzisiaj zostaniesz u mnie na noc? Tak abyś nie musiał się z nim spotkać, a jutro pójdziemy po twoje rzeczy i na jakiś czas zamieszkasz ze mną ?-Zaproponowałem. Byłem trochę spięty .Bałem się tego, że chłopak mógł źle zrozumieć moją propozycję więc szybko dodałem.
-Jeśli oczywiście chcesz. Nie martw się mam dwa pokoje, a mój współlokator się wyprowadził gdyż stwierdził ,że zamieszka ze swoją dziewczyną.
-Rozumiem. Nie musisz mi tego tłumaczyć. Dziękuję Ci za tą propozycję. Z chęcią ją przyjmę ,tylko proszę Cię abyś powiedział mi ile mam zapłacić za pobyt u Ciebie.- Znów mnie zaskoczył.
-Nie musisz płacić.- Odparłem. Nastała niezręczna cisza. Chłopak widocznie chciał coś dopowiedzieć lecz ja mu przerwałem.
-Dobra! Chodźmy już bo głodny jestem!- Zawołałem przeciągając się. Chłopak wstał z łóżka i podszedł do mnie.
-Yep. Chodźmy najpierw do sklepu. Przygotuję Ci pyszną kolację.- Radośnie się uśmiechną tak jak by zapomniał o tym co przed chwilą mu się działo i wyszliśmy z domu w, którym odbywało się przyjęcie. Jestem ciekawy czym ten blondyn jeszcze mnie zaskoczy.

6.02.2015

Taoris - Wsad prosto w serce

                                           
   



Tytuł: Wsad prosto w serce 
Typ: Rozdział 1
Gatunek: Komedia, szkolne, koszykówka, romans
Paringi: Taoris (udział członków SHINee, Exo i innych członków różnych zespołów )
Ostrzeżenia: W pierwszym rozdziale brak


      Witam wszystkich! ^^
No więc tak jak obiecałam dodaje mój pierwszy fanfick ( cóż za nerwy ._. ). 
Jest to Taoris na rozdziały ponieważ wyszło mi trochę za długie xD. Wiem,
że on nie jest doskonały i wymaga jeszcze wielu poprawek, ale starałam 
się i obiecuję wam, że następny rozdział będzie lepszy i ciekawszy :3.
Chcę jeszcze do pisać, iż Izumi poprawiała moje błędy w pisowni co było
nie lada wyzwaniem, a Jonghyun i Taemin wyraziły swoje opinię na temat 
opowiadania co pomogło mi w zmienieniu i ulepszeniu ficka.
Dziękuję i proszę o komentarze, które wyrażą waszą opinię o tym opowiadaniu.
To również pomoże mi w poprawieniu się i nie postąpieniu tego samego błędu w przyszłych fanfickach. Już dłużej nie przeciągam, miłego czytania :D.
*Przepraszam za jakiekolwiek błędy w pisowni (było sprawdzane ale na wszelki wypadek piszę.






       Jak zawsze wstałem, umyłem zęby, uczesałem moje przefarbowane na ciemny brąz włosy. Nałożyłem krem maskujący niedoskonałości i straszliwe wory pod oczami po nieprzespanych nocach.  Oczywiście mój jakże świetny styl, czyli czarne rurki z obniżonym kroczem, czerwona koszula z napisanym białym kolorem numerem 00 (mój ulubiony numer) z tyłu.
Do tego kolczyki (mam pięć dziurek), cztery czarne ćwieki i mały kolczyk (mój amulet szczęścia) z podobizną smoka. Dostałem go w wieku dziesięciu lat kiedy odwiedzałem moją mamę w szpitalu. Byłem szczęśliwy gdy wręczając mi kolczyk powiedziała: "Kochanie pamiętaj ten kolczyk przyniesie Ci szczęście i poczucie bezpieczeństwa, w tym kolczyku będę ja, zawsze będę z niego na Ciebie patrzeć". Po tych słowach zamknęła oczy i uśmiechając się "zasnęła". Wtedy tak myślałem jednak nigdy ich nie otworzyła. Wyganiając przykre wspomnienia, które nawiedziły moją głowę, ubrałem moje nowe glany, zieloną kurtkę i czarną czapkę z białym napisem "wolf", po czym nałożyłem jeszcze mój oczywiście czarny, niewielki plecak z naszywkami moich ulubionych zespołów i poszedłem zamykając za sobą z hukiem drzwi -i tak nie było nikogo-pomyślałem. Gdy moja matka umarła mój ojciec ożenił się w tym samym roku z jego pracownicą Ailee, która ma syna w moim wieku. Znienawidziłem przez to ojca. Gdy poszedłem do gimnazjum tata z jego nową żoną kazali dosłownie mi się wynosić z ich jakże cholernego obrzyganego tęczą świata. Chociaż dobrze, że kase mi wysyłają i to dość sporą bo mój ojciec prowadzi firmę, która jest znana na całym świecie.
      Wyciągnąłem słuchawki z kieszeni i założyłem na uszy. Ta nudna codzienność. Nagle za drugiego zakrętu wyłonił się jasnowłosy chłopak, jego włosy były obcięte w tak zwany "hełm". Chłopak był dość niski porównując go do mnie. Prawie dosięgał moich obojczyków, prawie... Ubrany był w czerwone rurki, biały sweter i adidasy (widać, że z bardzo dokładnie ukrytą  koturną ale nie aż tak dokładnie bo ja jakoś to zauważyłem) i czarną skurzaną kurtkę.
-Hej Krisus!- powiedział karzeł.
-Hej, nie mów tak do mnie Jonghyun...- wymamrotałem (nie cierpiałem gdy ktoś mnie tak przezywa, a w szczególności ten kurdupel z miską na głowie). 
-Ej no weź się nie wkurzaj to przecież był żart.- Po wypowiedzeniu tych słów zaśmiał się i popchnął mnie dosyć mocno tak, że prawie wpadłem na jakąś dziewczynę.
-I to jest właśnie mój najlepszy przyjaciel...-pomyślałem.
-Kurde, weź uważaj ty nierozgarnięty dinozaurze!!!- powiedziałem to dosyć ostro, popchnąłem go również niestety twardo trzymał się na nogach.
-Ale przyznaj ładna była...-zaśmiał się. Po moim spojrzeniu było widać, że mam ochotę mu powiedzieć "are you fucking kidding me?". Więc od razu zmienił temat: 
-Jak tam Ci się układa z twoim bratem? 
-To nie jest mój brat...Nie odzywamy się do siebie.
-Nie martwisz się o niego? Ostatnio widziałem go z Sehunem w dość...dziwnej sytuacji-powiedział Jonghyun
-Powtarzam, że to nie jest mój brat. Mam go gdzieś. Poza tym, on wszystkim daje dupy.-powiedziałem dosyć ostro. To prawda Luhan jest puszczalski i to bardzo. No ale tego zmienić się nie da... Weszliśmy do zatłoczonej szkoły. 
        Wszyscy odwracali się do nas mówiąc nam cześć i radośnie uśmiechając się. Tak się właśnie dzieje gdy jesteś najpopularniejszym chłopakiem w szkole i poza szkołą również (to mnie czasami przeraża). Wszedłem do mojej klasy, oczywiście tam też usłyszałem grupowe "cześć". Uśmiechnąłem się i odpowiedziałem "witajcie kochani"(trochę słodkości nie zaszkodzi). Jonghyun zaśmiał się pod nosem:
-Really? "Witajcie kochani"? To już moja babcia ma lepsze teksty.
-Pf...Nie wtrącaj w to swojej babci-powiedziałem kładąc książki na swojej ławce. Całe szczęście siedziałem sam. Lubię tą swobodę. 
-Właśnie zapomniałem się spytać. Jak tam twoja dziewczyna Sooyoung?- zagadnął Jonghyun. 
-Zerwałem z nią.- powiedziałem obojętnie.
Wyciągnąłem słuchawki z uszu.:
-Czemu?- dopytywał się skrzat.  
-Bo mnie zdradziła z Minho. -powiedziałem ostro. Wolałem na ten temat nie wspominać: 
-Tak...racja zapomniałem, przepraszam, ale chodziliście ze sobą ponad trzy lata nie mogę się odzwyczaić.-powiedział smutno mój przyjaciel. 
-Nic się nie stało, jak widzisz jakoś to znoszę.- odrzekłem uśmiechając się do niego. Ale za to całe noce rozmyślam czemu ta dziewczyna wybrała jego, a nie mnie...
       Mieliśmy mieć w następnym tygodniu mecz. Stwierdziłem, że musze się jeszcze podszkolić dlatego razem z hełmogłowym poszliśmy na boisko szkolne pograć kilka meczy w kosza. Jonghyun po treningu od razu poszedł nam po picie. Ja w tym czasie poszedłem do szatni. Byłem taki spocony, że marzyłem tylko o zimnym prysznicu. Pociągnąłem za klamkę od drzwi, a wchodząc do środka otworzyłem ze zdziwienia szeroko oczy. Zobaczyłem jak moja dziewczyna całuje się z wysokim chłopakiem, który miał krótkie ciemne włosy i duże
oczy. To był Minho, zawodnik z naszej drużyny koszykarskiej. Jego koszulka leżała na ziemi koło nich, a jego pasek od spodni był odpięty... Dziewczyna o długich, ciemno brązowych włosach i ciemnych oczach. Miała ściągnięty sweter, a jej bluzka była podwinięta. Siedziała na kolanach chłopaka i uśmiechała się do niego tak jak zawsze do mnie... Ten uśmiech mógł stopić serce każdego.
Nie mogłem tego dłużej znieść, wbiegłem tam, popchnąłem lekko dziewczynę tak aby mogła zejść z kolan tego dupka i uderzyłem go prosto w twarz. Gdy coś strzeliło
w jego nosie, od razu się uśmiechnąłem i uderzyłem jeszcze raz tylko ze zwiększoną siłą. Gdy Minho się otrząsną przywalił mi z całej siły w skroń tak, że polała
się krew ale jakoś mnie to nie bolało, w tamtej chwili wypełniała mnie tylko złość. Kopnąłem chłopaka prosto w krocze po czym szarpnąłem go za włosy i cisnąłem jego głową o ławkę na której siedział. Uderzył w nią z hukiem. Nagle do szatni wbiegł przerażony dinozaur. Chwile stał w bezruchu (pewnie badał sytuację) gdy nagle rzucił się na chłopaka leżącego na ławce i zaczął nim szarpać, każąc mu z niej wstać. Dał mu jego rzeczy i przywalił mu prosto w twarz, następnie kazał mu się wynosić. Dziewczyna także pozbierała swoje rzeczy z podłogi i wybiegła. Gdy wychodziła szepnęła do mnie "przepraszam". 
       Znów napadły mnie te bolesne wspomnienia i znów się zastanawiałem. Dlaczego mnie zdradziła? Czy jest coś ze mną nie tak...? Może śmierdzę? Dyskretnie powąchałem swoje pachy tak dla pewności. Gdy nagle do klasy wszedł nauczyciel:
 -Witam was wszystkich. Dziś mam wam do przedstawienia nowego ucznia. Oto ZiTao od dziś będzie chodził do naszego liceum.- Zdziwiłem się jesteśmy w trzeciej klasie liceum. Kto normalny przepisywał by się do innej szkoły gdy został mu tylko rok nauki? Jak dla mnie to bez sensu. 
-Witam wszystkich-powiedział trochę zawstydzony chłopak- mam nadzieję, że się 
zaprzyjaźnimy.-Był wysoki, ale jednak niższy ode mnie. Miał ciemne włosy i delikatną twarz, którą zdobiły cienie pod oczami. Ubrany w dżinsowe potargane rurki, szarą bluzkę z 
długim rękawem i zarzuconą na to skurzaną kamizelkę. Na nogach glany, a na ramieniu miał przewieszoną zieloną torbę. 
-Dobrze ZiTao usiądź koło Wu Yi Fana -pokazał ręką w moją stronę. Ten skiną tylko głową. Idąc w moją stronę uśmiechał się do mnie. 
-Cześć, mów do mnie Tao. 
-Cześć, okey.- powiedziałem szorstkim tonem. Byłem zły, nie lubiłem z nikim dzielić mojej ławki. On w dodatku przypominał mi Sooyoung, co nie przekonywało mnie do jego osoby.
Z niechęcią przesunąłem książki na drugi koniec ławki tak aby miał miejsce na położenie swoich.
-To ty jesteś Kris,kapitan klubu koszykarskiego?- zapytał się patrząc na mnie z wielką ciekawością: 
-Tak to ja - nie miałem ochoty na rozmowę z nim (tak jestem wredny i dobrze mi z tym).
-Wow, ja też bym chciał grać w koszykówkę - powiedział czerwieniąc się.
-Naprawdę? - zapytałem z większą ciekawością. Przecież może ...W sumie to niezły pomysł i  tak szukamy nowych. Chociaż będzie się z kogo pośmiać bo śmianie się z Jonghyuna
już mi się znudziło:
-To może dzisiaj po lekcjach przyjdziesz na boisko. Zobaczymy co potrafisz.- popatrzył się na mnie z wielkim uśmiechem:
-Tak z chęcią. Dam z siebie wszystko!!! - prychnąłem widząc tą jego radość. Pomyśleć, że ta panda myśli, że da mi radę. Niedoczekanie.
-Nie ciesz się tak i tak przegrasz. -popatrzyłem się na niego z wyższością:
-Nic nie szkodzi i tak cieszę się, że będę mógł spędzić z tobą trochę czasu. - chłopak zbóraczał. Nagle zadzwonił dzwonek na przerwę:
-Widzimy się na boisku.- Powiedziałem odchodząc. Chłopak uśmiechną się i zaczął pakować swoje książki.Wyszedłem zadowolony z klasy i zacząłem kierować się w stronę szatni. Nagle przede mną stanęła Hyuna, która uśmiechnęła się do mnie i chwyciła mnie za rękę: 
-Hi, Kris oppa! -powiedziała słodkim głosem. Była moją dobrą koleżanką już od przedszkola. –Hello, Hyuna. -powiedziałem zwodniczo. Lubiłem patrzeć na reakcje dziewczyn. Hyuna zaczęła się śmiać i od razu jej policzki się delikatnie zaczerwieniły: 
-Oppa ale ty jesteś zabawny, uwielbiam to w tobie.- przytuliła mnie. Nie spodziewałam się tego ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Byłem do tego przyzwyczajony, zawsze jakieś dziewczyny kleiły się do mnie. Teraz jest mi to obojętne.
-O co chodzi Hyuna?- zaśmiałem się.
-No więc za tydzień organizuję imprezę w moim nowym domu. Miło by było jak byś przyszedł. Wiesz wszystkie dziewczyny oczekują twojego przybycia. Oppa nie daj się. Impreza zaczyna się o godzinie 21. Pewnie będziesz szedł z Jonghyunem, więc powiedziałam mu gdzie się dokładnie odbędzie. Mam nadzieję, że przyjdziesz. - powiedziała. 
-Oczywiście, że przyjdę. Nigdy bym nie opuścił imprezy u mojej ulubienicy.
-Nie zawiedź mnie oppa. Bay,bay- dziewczyna odchodząc pomachała mi.
-See you soon.- powiedziałem i również jej odmachałem. Jeszcze nigdy nie pominąłem żadnej imprezy. W końcu jako przykład najpopularniejszego chłopaka nie mogło mnie zabraknąć. Jak ja bym chciał być normalnym uczniem liceum. Ech... Czemu musze być popularny?
         Po chwili przypomniałem sobie o Tao, z którym miałem zagrać w kosza.
-Kusooo.., spóźnię się.-Powiedziałem pod nosem trochę zły. Nie lubiłem się spóźniać. Szybko udałem się do szatni. Tam ubrałem moją koszulkę na ramiączkach i spodnie dresowe:
-Yep. Jestem gotowy.- zabrałem piłkę do kosza i wszedłem na boisko. Zobaczyłem Tao, który był w trakcie skoku do kosza. Nagle zawisł w powietrzu a jego prawa ręka, która trzymała piłkę zerwała się do góry i wrzuciła idealnie lecącą piłkę do kosza. Chłopak ponownie znalazł się na ziemi i szybko pobiegł za piłką, która spadała z kosza. Zaczął ją kozłować i robić uniki . Wydawało mi się, że tak delikatnie się z nią obchodzi ,a także porusza się z wielkim wdziękiem. Szybko oprzytomniałem i pobiegłem do pandy zabierając jej piłkę z rąk i wrzuciłem ją jednym szybkim ruchem do kosza: 
-O Kris! Już myślałem, że nie przyjdziesz.- powiedział trochę zasmucony:
-Ja zawsze dotrzymuję obietnic. Zapamiętaj to sobie.- przybliżyłem się do niego tak, że gdybym wyciągnął ręce to mógłbym dotknąć jego ramion i podałem mu piłkę.:
- Zaczynamy?- zapytałem z zadziornym uśmiechem.:
-Pewnie. Tylko nie dawaj mi forów.-powiedział:
-Ja? Nigdy.-szybko przejąłem piłkę , którą on kozłował już miałem robić wsad gdy nagle pojawił się Tao i wzniósł swoje ręce ku górze tak aby mnie "zablokować" . Niestety staliśmy za blisko. Upadłem na drewnianą podłogę, a na mnie spadł Tao. Gdy otworzyłem oczy zobaczyłem jak chłopak paczy się na mnie speszony i z całą czerwoną twarzą . Musiało to dziwnie wyglądać ja leżący na boisku, podparty na łokciach. I Tao, który był na czworakach z kolanem między moimi nogami. Podpierał się na rękach wyżej moich bioder z głową podniesioną na wysokość mojej. Byłem trochę zakłopotany. Szybko zerwałem się na nogi, popychając tym samym chłopaka:
-Prz...przepraszam -powiedziałem zawstydzony. 
Serce waliło mi jak bym przebiegł maraton. Pierwszy raz się tak czułem. Co się ze mną dzieje? Dopiero się poznaliśmy .Nie rozumiem tego.
- Nie to ja przepraszam. Mogłem bardziej uważać.-powiedział także zakłopotany Tao.
Wstał z podłogi i otrzepał ubranie:
-To ja pójdę się już umyć. Dziękuję za grę. – powiedział, po czym ruszył do szatni:
-Nie, czekaj! -krzyknąłem i pobiegłem za chłopakiem. Chwyciłem go lekko za bluzkę, ale dalej odwrócony do mnie plecami staną w miejscu. Szarpnąłem go za ramię tak aby się odwrócił. Nagle zobaczyłem jego zaszklone oczy:
-Tao czemu płaczesz?- zapytałem się zmartwiony. Przeze mnie? Czemu? Jeszcze nigdy nikt się prze ze mnie nie rozpłakał pomyślałem. Chłopak popatrzył się na mnie swoimi wielkimi oczami, przez łzy jego oczy były jeszcze bardziej podpuchnięte pomyślałem:
-Prze...przepraszam.-powiedział chłopak wycierając łzy ręką.- Ja po prostu bardzo chciałem wstąpić do drużyny, a teraz zmarnowałem szansę.-było mi żal chłopaka. Jednak posiada talent pomyślałem. 
-ZiTao nie płacz. - powiedziałem wyniośle. Chłopak popatrzył się na mnie, tłumiąc płacz.
-Nie zmarnowałeś swojej szansy, bardzo podobała mi się twoja taktyka gry. Z chęcią przyjmę Cię do drużyny.- Tao zaczął skakać z radości, pochylił się przede mną i podziękował. Po wejściu do szatni i prysznicu, po którym od razu poczułem się lepiej zacząłem się przebierać gdy nagle ujrzałem przebranego Tao pakującego swoje rzeczy do torby: 
-ZiTao może chciałbyś iść ze mną na imprezę Hyuny, która będzie za tydzień ? -zapytałem się chłopaka, który  spoglądał na mnie.
-I oczywiście Jonghyun z nami pójdzie.-szybko dopowiedziałem. 
-Pewnie.- Uśmiechną się.
-To miłe z twojej strony, że również ze mną chcesz iść.- Powiedział. Byłem szczęśliwy, że zaprosiłem Tao. Jednak martwię się tym, iż tak szybko przywiązuje się do dopiero co poznanego nowego ucznia.






                                 

31.01.2015

Krótkie wprowadzenie

 Witam Wszystkich ^^. O jejku jak się cieszę, że na reszcie będę mogła dzielić się z Wami
 moimi wypocinami :3 . No więc planuję dodać pierwsze opowiadanie w następnym tygodniu.
 Mam nadzieje, że do tego czasu zdążę go skończyć >.< . Będzie to Taoris (Tao x Kris zespół Exo).
Gatunek hm...zobaczymy jak potoczą się losy bohaterów. Mało brakowało, a bym zapomniała
moimi kochanymi pomocnicami w tworzeniu fanficków będą: Taemin-będzie pisała treści erotyczne
(tak...przyznaje się bez bicia ja nie jestem w tym najlepsza ), Izumi- będzie poprawiać błędy (a z pewnością będzie ich sporo ) i Jonghyun - która będzie wyrażała swoje zdanie na temat ficków, a jak będą złe to pomoże mi nanieść poprawki. Mam jeszcze do was pytanie i propozycję. Co wy na to
aby w komentarzach napisać mi o paringach, które byście chcieli ? W ten sposób będzie mi o wiele łatwiej, a i wy będziecie zadowoleni :D. To piszcie jakie paringi byście chcieli abym napisała ^^.
Dziękuję za ogłoszenie i życzcie mi powodzenia w pisaniu *^*.