30.03.2015

Taoris - Wsad prosto w serce cz.3




Tytuł: Wsad prosto w serce
Typ: Rozdział 3
Gatunek: Komedia, romans
Paringi: Taoris, JongKey
Ostrzeżenia: przekleństwa, sceny +18 !!!

                                                                  
                                                                              
                                                        Cześć Wszystkim! ^^
                              Nareszcie udało mi się napisać to opowiadanie.
                      Przepraszam, że tak długo mi z nim zeszło ale zepsuł mi się laptop. 
                      Na szczęście już jest naprawiony :D. Taka prośba o de mnie abyście 
                     pozostawili po sobie chociaż malutki komentarz. I zastanawiam się jaki 
                     teraz napisać paring(oczywiście ono shot). Jeśli byście jakiś chcieli to 
                    zachęcam was do napisania o nim w komentarzu. Na pewno o tym paringu
                    dla Was napiszę. Dobrze nie przedłużam. Miłego czytania :3 . 
                   
 * Taemin- pisała scenę zboczoną,
 * Jonghyun- sprawdzała błędy.
  Za błędy przepraszam, chodź dinzaur bardzo się starała aby ich nie było >.< .

                                    Pozostaw po sobie komentarz proszę !

  
*Kilka miesięcy później *
Przyjęcie u Hyuny zmieniło moje dotychczasowe nawyki. Na nim właśnie dowiedziałem się, że ZiTao (chłopak, który jest nowym uczniem, ruwieśnikiem w mojej klasie i siedzi ze mną na lekcjach w ławce) jest we mnie zakochany. Najpierw był to dla mnie szok, lecz ja również czuję do niego coś co wyróżnia go od innych. Dlatego przyjąłem jego uczucie względem mnie, gdyż sam chciałbym się dowiedzieć co naprawdę czuję do tego uroczego chłopaka przypominającego pandę.
 Mieliśmy ostatnią lekcję z Panem Layem od geopgrafii. Razem z Tao usiedliśmy w ostatniej ławce. Nie mogąc skupić uwagi na tym co właśnie tłumaczył nauczyciel postanowiłem lepiej przyjżeć się mojemu chłopakowi. Miał czarne, krótkie włosy, ciemne oczy, które przyozdabiały wory, mały zadarty nosek i pociągające usta, w których z chęcią zatopiłbym swój język. Spojrzałem w oczy chłopaka. Lubiałem w nie patrzeć, czułem się wtedy jak w transie. ZiTao spojrzał na mnie pytająco. Uwodzicielsko uśmiechnęłem się do niego po czym chwyciłem jego dłoń splatając nasze palce. Jego policzki zaczerwieniły się. Wygląda tak uroczo - pomyślałem. Rozejrzałem się po klasie czy nikt nie patrzy w naszą stronę i delikatnie musnełem usta Tao.
-Kris!- Sykną chłopak.
-No co? Przecież nikt nie patrzył.- Stwierdziłem. Chłopak westchnął, próbując wydostać rękę z mojego uścisku. Nie udało mu się.
-Kris, a jak ktoś  zauważy? - Zapytał speszony.
-To co z tego? Niech zazdroszczą, że mam takiego słodkiego chłopaka.- Odpowiedziałem ściskając mocniej jego dłoń.
-Wu Yi Fan. -Wymówił po czym dodał- Wiesz, że...ty bardzo różnisz się ode mnie. Jesteś popularny, dziewczyny jak i chłopcy Cię podziwiają. Nie chcę zniszczyć twojej reputacji. Dlatego nikt nie może się o nas dowiedzieć. - Nie zgadzałem się z nim, lecz przytaknąłem puszczając jego dłoń. Gdy lekcja dobiegła końca razem z Tao wyszliśmy ze szkoły, kierując  się do domu Jonghyuna. Gdyż dostaliśmy od niego sms'a w, którym zaprosił nas do siebie i oznajmił, że musi nam kogoś przedstawić.
                                                                       * * *
Staliśmy pod drzwiami wejściowymi Jonghyuna. Mieszkał on w ekskluzywnym wieżowcu. Zadzwoniłem dzwonkiem, po niecałych pięciu  minutach usłyszeliśmy przekręcanie zamka. Otworzył nam szczupły blondyn o ciemnych, kocich oczach.
-Hejka.- Przywitał się chłopak.
-Hej.- Odpowiedzieliśmy równocześnie z Tao.
-Um...wejdźcie.-Zaprosił nas gestem ręki. Weszliśmy do małego salonu, który był nowocześnie umeblowny. Zasiedliśmy na szarej sofie. Blondyn położył tależyki na, których było czekoladowe ciasto z truskawką na czubku, na szklanym stoliku. Następnie położył  koło nich łyżeczki. Od razu zabraliśmy się do jedzenia. Nie dało się ukryć, że po całym dniu spędzonym w szkole byliśmy bardzo głodni. Nagle do pokoju wtargną właściciel mieszkania.
-Siema.- Przywitał się z nami, po czym podszedł do blondyna obejmując go w pasie. Wymieniliśmy się z Tao krótkimi pytającymi spojrzeniami. Następnie zapytałem:
-Czy wy...
-Chciałbym wam przedstawić mojego chłopaka Kim Ki-buma, poznaliśmy się u Hyuny.- Przerwał mi tłumacząc. Byłem zaskoczony. Mój przyjaciel także interesował się tą samą płcią? Cieszyłem się. Nareszcie będę mógł z kimś o tym porozmawiać.
-Ja też...- Zacząłem lecz znów przerwał mi wymachując rękami.
-Kris proszę Cię przyjaźnijmy się dalej. Wiem, że to dla Ciebie trudne ale proszę...-Już nie mogłem wytrzymać, zacząłem głośno się śmiać. Chłopak przerwał i spojrzał na mnie pytająco.
-No bo wiesz- Zacząłem, tłumiąc śmiech.- Ja też mam chłopaka.- Gdy to wypowiedziałem, zbliżyłem się do ZiTao, który również się śmiał i położyłem rękę na jego ramieniu. Jonghyun jak i Ki-bum byli zszokowani.
-Naprawdę? - Dopytywali się. Przytaknąłem. Razem wymieniliśmy się naszymi historiami po czym zadowoleni wróciliśmy do domów.
                                                              * * *
Dni mijały bardzo szybko. Nasze uczucia z ZiTao były coraz silniejsze. Nie mogłem bez niego żyć. Każdą minutę swojego życia spędzaliśmy razem. Lecz dzisiejszy dzień był dla mnie wyjątkowy . Ponieważ dziś Tao miał przyjść do mnie na noc. Już dużo razy u mnie nocował lecz nigdy do niczego nie doszło. Dzisiaj chciałem to zmienić. Stałem właśnie pod pokojem nauczycielskim gdyż nauczyciel kazał mi zanieść tam dziennik naszej klasy. Zapukałem do drzwi ale nie usłyszałem odpowiedzi. Otworzyłem je sam i podszedłem do stolika. Położyłem na nim dziennik jednak nie zauważyłem szklanki, którą potrąciłem. Szklanka upadła ciągnąc za sobą dziennik. Naczynie potukło się na małe kawałeczki, a dziennik, który leżał pod kawałkami szkła otworzył się na aktach uczniów. Moją uwagę przykuło zdjęcie mojego chłopaka. Pod nim widniały jego dane: ZiTao, grupa krwi, imiona rodziców,brata i...zawiesiłem wzrok na imieniu dziewczyny. Przewróciłem kartkę nie zważając na drobinki szkła, które okaleczały moją dłoń. Zobaczyłem zdjęcie dziewczyny. Uśmiechała się, miała zadarty, mały nos, różowe policzki, ciemne oczy pod którymi znajdwały się przyozdabiające ją worki. Ciemne, długie włosy. Pod podobizną widniały również jej dane: Sooyoung, więzi krwi: ZiTao (brat), choroby: rak płuc. Automatycznie rzuciłem na ziemię dziennik. Odsuwając się od niego. Złapałem się za nebel stojący koło mnie. Od razu przed oczami pojawiła mi się scena z szatni: Dziewczyna siedząca na kolanach chłopaka odziana jedynie w bieliznę. Całowali się. Następna scena: Dziewczyna szepcząca do mnie "przepraszam". Wybiegając z pomieszczenia. Chłopak zakrwawiony po moich wymierzonych do niego ciosach. Moja rozwalona warga, opuchlizny. Jonghyun rozdzielający nas. Poczułem uginające się po de mną nogi. Klęczałem, pacząc na znajdujące się w mojej prawej dłoni głęboko wbite drobinki szkła. Następne wspomnienie: Stoję na łące patrząc na dziewczynę zbierającą kwiaty. Podeszła do mnie, przytuliła mnie. Czule ucałowała. Nagle przypomniał mi się Tao, który uśmiechał się do mnie radośnie. Wyznający mi swoje uczucia ,byłem taki szczęśliwy gdy to usłyszałem. Nagle do sali wszedł nauczyciel. Zaczą krzyczeć, kilka osób zebrało  się w okół mnie. Nie zwracałem uwagi na nich. Patrzyłem się pustym wzrokiem w oddalony nadal otwarty dziennik. Nie mogłem się skoncentrować, poskładać myśli. Byłem zagubiony. Jak to się stało? Pomyślałem. Dziewczyna, która  mnie zraniła jest siostrą mojego chłopaka. Osoba, którą kiedyś kochałem jest spokrewniona z osobą, którą kocham teraz. Do tego ta osoba ma raka. To nie może być prawda. Zostałem wyprowadzony z pomieszczenia i zaniesiony do pielęgniarki. Gdy już opatrzyła mi dłoń oznajmiła abym się nie przemęczał i poszedł odpocząć do domu. Zrobiłem tak jak mi powiedziała.
                                                                                    * * *
Mijały dni . Leżałem w łóżku nie wychodząc z domu. Nie chciałem rozmawiać z ludźmi, a tym bardziej z Tao, który pewnie martwi się o mnie. Wszystko układało się w całość. Sooyoung przestała chodzić do szkoły z powodu problemów rodzinnych teraz jednak wiem ,że nie chodziło o problemy lecz o chorobę. Zraniłem ją, została sama. Bez wsparcia, sama z chorobą. Pewnie cierpi. Nie mogłem pozbyć się tych myśli.Moje dawne uczucia związane z nią po części wróciły. Chciałem się nią zająć. Nagle rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Nie poruszyłem się. Nikt u mnie w tej chwili nie był mile widziany. Rozbrzmiało głośne pukanie,następnie usłyszałem bardzo dobrze znany mi głos :
-Kris, otwórz drzwi.- Powiedział spokojnie Tao. Nastąpiła błoga cisza. Po czym znów usłyszałem głośny krzyk:
-Otwórz te cholerne drzwi!- Znów nastąpiła cisza, przerywało ją tylko ciche pociąganie nosem Tao. Widocznie płakał.
-Proszę otwórz.- Poprosił chłopak. Nie mogłem bezczynnie stać. Podszedłem do drzwi i przekręciłem zamek. Chłopak otworzył je i mocno mnie przytulił. Nie poruszyłem się.
-Tak bardzo się bałem.- Usłyszałem szept chłopaka. Nie mogłem już tego znieść , zmagając się przez chwilę delikatnie pogłaskałem go po głowie. Tao popatrzył na mnie ze łzami w oczach. Smukłymi palcami otarłem jego łzy po czym delikatnie pocałowałem go w usta, przytulając mocno.
-Kris wszystko dobrze?- Zapytał zmartwiony.
-Czemu?- Powiedziałem przerywając na chwilę - Czemu mi nie powiedziałeś? - Zapytałem . Chłopak spojrzał na mnie strachliwym wzrokiem.
-Ja chciałem ale... bałem się.
-Czemu mi nie powiedziałeś? -Dopytywałem się dalej.
-Ponieważ bałem się, że o de mnie odejdziesz. Kris kocham Cię i nie chce żebyś z tego powodu cierpiał ani sie obwiniał.
-Obwiniał? Kiedy to odkryli? - Zapytałem. Chłopak przez chwilę milczał.
-Rok temu.- Dokładnie rok temu zerwałem z Sooyoung pomyślałem. Przez dłuższy czas milczeliśmy. Nagle Tao przerwał ciszę.
- Jednak już przed stwierdzeniem u niej raka złośliwego domyśała się tego. Chciała zakończyć swoje wszystkie znajomości. Gdyż nie chciała aby ważne dla niej osoby martwiły się o nią. Oczywiście po dokładnych badaniach jej przypuszczenia się potwierdziły. Co tydzień stawiała się w szpitalu. Lecz ostatnio zaczeła się czuć coraz gorzej. Leży teraz w szpitalu jest pod stałą obserwacją lekarzy. Jest bardzo słaba.- Nie mogłem w to uwierzyć. Czy Sooyoung zrobiła to specjalnie? Czy ona specjalnie mnie zdradziła? Chciała mnie ochronić? W mojej głowie cały czas zadawałem sobie te pytania. Jednak na żadne nie znałem odpowiedzi.
-Czy ja mógłbym ją odwiedzić? - Zapytałem chłopaka.
-Tak, właśnie miałem do niej jechać. -Szybko się odświeżyłem. Ubrałem elegancką koszulę i czarne spodnie. Mijajac sklepy zauważyłem kwiaciarnie, kupiłem w niej pięć czerwonych róż po czym poszliśmy dalej. Całą drogę przeszliśmy w milczeniu. W szpitalu czułem się bardzo źle, gdyż przypomniała mi się moja umierająca matka.Odgoniłem raniące mnie wspomnienia wchodząc do jednej z sal. Leżała w niej dziewczyna przykryta kołdrą, podłączona do różnych maszyn. Miała bladą cerę, podpuchniete oczy, na głowie miała niebieską chustę. Popatrzyła na mnie wyblakłymi oczami po czym uśmiechneła się. Odwzajemniłem uśmiech mówiąc:
- Dużo czasu mineło.
-Masz rację.Wyprzystojniałeś.- Powiedziała zachrypniętym głosem.
-Jak się czujesz?- Zapytałem .
-Dobrze. Lekarze mówią, że widzą poprawę. - Odpowiedziała. Widziałem w jej oczach szczyptę nadzieji. Zrobiło mi się jej żal.
-Tao jak miło, że przyszedłeś. Co porabiałeś przez te kilka dni? Widziałeś się z naszymi rodzicami? - Zaczęła z entuzjazmem wypytywać chłopaka. Jej brat położył reklamówkę z zakupami na stoliku koło jej łóżka po czym oschłym głosem poinformował.
-Idę po wodę dla Ciebie . Zaraz wrócę.- Po czym wyszedł zatrzaskując za sobą drzwi. Nie mogłem w to uwierzyć. Czemu chłopak się tak zachowywał i to przy chorej siostrze? Zacząłem rozmawiać z dziewczyną. Wypytując ją o różne rzeczy. Dowiedziałem się, że zerwała ze mną gdyż nie chciała abym ją widział w takim stanie. Ucieszyłem się, ponieważ moje przypuszczenia o jej zdradzie były nieprawdziwe, a owy chłopak z, którym się pobiłem tak naprawdę brał udział w jej spisku. Był jej kuzynem. Mieliśmy bardzo dużo tematów do rozmów. Spojrzałem na godzinę - była już szesnasta. Zdziwiłem się, że tak szybko minął czas. Pożegnałem się z dziewczyną informując ją, że jutro też przyjdę po czym wyszedłem z sali. Na korytarzu siedział Tao opierający się plecami o ścianę. Usiadłem koło niego.
-Coś się stało? Twoja siostra na Ciebie czeka. Powinieneś do niej iść.- Powiedziałem. Trochę zmartwiony jego zachowaniem. Chłopak wstał i tylko przytaknął wchodząc do sali z, której ja niedawno wyszedłem. Zdziwiłem się. Jego zachowanie było coraz dziwniejsze.
                                                                          * * *  
Minął miesiąc odkąd zacząłem odwiedzać Sooyoung w szpitalu. Traktowałem ją jak przyjaciółkę. Dużo rozmawialiśmy. Powiedziałem dziewczynie o moim związku z jej bratem Tao. O dziwo pogratulowała mi i oznajmiła, że domyślała się tego ponieważ widać to po moim zachowaniu do niego. Martwiłem się o ZiTao, ponieważ nie odezwał się do mnie od czasu naszego wspólnego spotkania u jego siostry. Szedłem do domu po odwiedzeniu dziewczyny gdy nagle usłyszałem dzwonek mojego telefonu. Wyciągnełem go z kieszeni po czym odebrałem.
-Halo? - Zapytałem.
-Kris?! Gdzie jesteś? - Zapytał Jonghyun.
-Wracam ze szpitala,a co jest?
-Przyjdź do mnie. Musimy porozmawiać, to pilne. - Rozłączył się. Dziwne - pomyślałem. Po dwudziestu minutach stałem przy drzwiach przyjaciela.
-Wchodź!- Zawołał Jonghyun. Zrobiłem tak jak powiedział, kierując się do salonu. Zobaczyłem go siedzącego na kanepkę w obu rękach trzymał kanapkę. Czy on zawsze musi coś jeść? - Pomyślałem po czym usiadłem na fotelu naprzeciwko niego. Popatrzył na mnie, następnie spytał:
-Czy ty w ogóle masz pojęcie co się dzieje z twoim chłopakiem?
-Nie. On się do mnie nie odzywa. Nie odbiera moich telefonów ani nie otwiera drzwi do swojego domu.- Odparłem.
-Naprawdę?! - Zaczął Jonghyun nerwowo się śmiać. -Jesteś aż tak tępy, że tego nie zauwarzyłeś?! -Zawołał.
-Czego niby?- Zapytałem zaciekawiony.
-Tao jest o Ciebie zazdrosny debilu! - Oznajmił dalej wrzeszcząc. - A przez Ciebie mój Ki-bum zamieszkał z twoim chłopakiem! Czuje się samotny.- Poinformował przygnębiony.Tao jest o mnie zazdrosny? Nie mogłem w to uwierzyć.
-Ja nie wiedziałem. - Wydusiłem. Szybko wstałem kierując się do drzwi. -Będziesz tak siedział z tą kanapką czy jedziesz ze mną po swoją divę? - Zapytałem. Chłopak szybko wstał,biorąc spory gryz kanapki. Wyblądał jak chomik.
                                                                               * * *
Gdy dotarliśmy na miejsce i staneliśmy pod drzwiami ZiTao byłem poddenerwowany. Zadzwoniłem dzwonkiem jednak nie otrzymałem  żadnej odpowiedzi.
-Zostaw to. Ja spróbuję.- Poinformował Jonghyun po czym odepchnął mnie na bok. Nacisnął na  dzwonek uroczo się przy tym uśmiechając. Nie nastąpił żaden odzew ze strony właściciela. Zniecierpliwiony Dinozaur zaczął naciskać dzwonek, nadal nie widząc rezultatów, zaczął dobijać się do drzwi. Patrzyłem na niego zakrywając usta dłonią aby przypadkiem się nie zaśmiać. Zmęczony chłopak oparł się o drzwi.
-Chyba nic tu po...- Nie zdążył dokónczyć bo drzwi się otworzyły, a on wpadł na Ki-buma, który nam otworzył. Nie wytrzymałem zacząłem głośno się śmiać. Jonghyun leżał na rozpłaszczonym pod nim chłopakiem.
-Z czego rżysz Kanadyjcu?!- Zapytał wkurwiony Jonghyun, podnosząc się z ziemi i pomagając również swojemu chłopakowi.
-Jonghyun, ty cholerny Dinozaurze. Niech tylko wrócimy do domu to pożałujesz!!!- Wykrzyczał Key, wymachując przy tym palcem przed twarzą swojego chłopaka.
-Kurwa.- Wymruczał pod nosem Jonghyun.
-Wejdź, my już idziemy. Proszę bądź dla niego delikatny.- Oznajmił zatroskany Ki-bum.
-Dobrze.-Wszedłem do środka kierując się do sypialni Tao. Zapukałem do drzwi. Nie czekając na odpowiedź wszedłem do środka. Zobaczyłem go leżącego w łóżku zakrytego po uczy kołdrą. Podeszłem do łóżka, siadając na jego skraju.
-Tao.-Powiedziałem zmartwiony. Chłopak już całkowicie zakrył się kołdrą.Cała panda -pomyślałem. Chwyciłem za jeden koniec kołdry zciągając ją z chłopaka. Tao zaczą piszczeć. Całkiem jak dziecko.
- Zostaw to,ty przebrzydły wielkoludzie! - Krzyczała panda prubując wyrwać mi kołdrę. Zacząłem się śmiać. Chłopak zrobił naburmuszoną minę po czym walną mnie z całej siły w ramie.
-Auł...!- Zawyłem.
-Kurna Tao! To na prawdę bolało.- Oznajmiłem. ZiTao chodził na sztuki walki więc miał dużo siły. Chłopak wił się ze śmiechu, a ja masowałem obolałe miejsce.
-Kris,ale z Ciebie słabeusz.- Wydusił prubując nabrać powietrza. Tego było za wiele jednym zwinnym ruchem powaliłem chłopaka tak, że leżał po de mną , a ja przytrzymywałem mu ręce. Następnie delikatnie musnełem jego usta. Przybliżyłem się do jego ucha szepcząc:
-Jednak aż taki słabeusz ze mnie nie jest.- Chłopak zastygł pode mną bez ruchu.
-Przepraszam.-Wydusiłem z siebie.-Przepraszam Cię. Zraniłem Cię ale ja na prawdę nic nie czuję do twojej siostry. To Ciebie kocham, najmocniej na świecie.-Puściłem chłopaka i już miałem z niego zejść gdy ten złapał  mnie za łokieć.
-Gdzie się wybierasz?-Zapytał. Zamurowało mnie. -Chcesz tak po prostu mnie tu zostawić?- Ponownie zapytał, robiąc przy tym seksowną minę. Nie musiałem pytać czego Tao w tej chwili oczekuje. Oblizałem swoje usta po czym zbliżyłem się do chłopaka nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku, a moje ręce powędrowały na klatkę piersiową Tao zdzierając przy tym jego koszulkę.
Zacząłem całować jego szyje potem obojczyki i tak schodziłem coraz niżej z mokrymi pocałunkami zostawiając przy tym duże i czerwone malinki. Gdy znudziło mi się bawienie jego brzuchem jednym szybkim ruchem zdjąłem swoją koszulkę oraz jego spodnie. Na mojej twarzy ukazał się lekki uśmiech gdy zobaczyłem jego bokserki w pandy. Zdjąłem z niego słodkie bokserki i przede mną ukazała się jego męskość którą od razu wziąłem do ręki i zacząłem nią poruszać, chłopak zaczął cicho jęczeć moje ruchy stawały się coraz szybsze ale po chwili przerwałem i sam zdjąłem z siebie resztę ubrań. Byliśmy teraz oboje nadzy. Postanowiłem przygotować Tao. Włożyłem moje dwa palce do ust by je trochę nawilżyć i włożyłem je do dziurki Tao, na jego twarzy pojawił się grymas bólu oraz podniecenia. Tao jęczał coraz głośniej,zacząłem poruszać palcami w jego wnętrzu, chłopak zacisnął ręce na pościeli. Wyjmując z niego moje palce, spojrzałem na niego i powiedziałem:
-Jak będzie bardzo bolało to mi powiedz to przestanę...dobrze?-Tao się tylko uśmiechnął i przytaknął.
Powoli wszedłem w niego, na co cicho jęknął. Zacząłem się w nim poruszać, na początku wolno i delikatnie, ale z czasem wchodziłem w niego coraz szybciej i mocniej. Na jego twarzy można było odczytać rozkosz i pożądanie.
Tao głośno jęczał ,a ja już czułem ,że zaraz dojdę. Doszedłem w Tao, czułem jak ciepła maź rozprzestrzenia się w jego wnętrzu. Opadłem zmęczony koło chłopaka, ale Tao wstał i zbliżył się do mojej męskości biorąc ją do ust i poruszał się rytmicznie raz wolniej ,a raz szybciej. Byłem wniebowzięty ,aż nagle doszedłem w jego ustach. Tao spojrzał na mnie i połknął całą ciecz ,którą miał w ustach. Położył się koło mnie ,a ja go przytuliłem i wyszeptałem mu do ucha.
- Kocham Cię i nigdy nie dam Ci o tym zapomnieć - Oznajmiłem po czym czule pocałowałem go w czoło.
-Też Cię bardzo kocham- Powiedział uśmiechając się do mnie. Potem ułożyliśmy się wygodnie i zasneliśmy w swoich objęciach.
             
                                              * * *
Następnego dnia obudził nas dzwonek mojego telefonu. Zaspany odebrałem go:
-Tak?- Zapytałem.
-Kris!? Kurwa stary zabije Cię!- Krzyczał Jonghyun.
-Czemu się wydzierasz z samego rana?- Zapytałem wkurzony.
-Bo przez ten wczorajszy incydent Key ogłosił celibat i oznajmił, że zniesie go tylko w tedy jak pozwole mu jeden raz być na górze.- Zacząłem się śmiać. Nagle Tao nadstawił ucho do mojego telefonu.
- Stary mam nadzieje, że się nie dałeś...-Nie zdążyłem dokończyć bo Dinozaur oznajmił podłamany:
-Kurwa od wczoraj mnie dupa boli.- Nie wytrzymałem razem z moją kochaną pandą zaczeliśmy się niekontrolowanie śmiać.
-To nie jest śmieszne!- Krzykną Jonghyun. Nagle usłyszeliśmy głos Key.
-Jonghyun kochanie, masz ochotę na powtórkę z wczoraj?
-Nieeee!!!- Krzykną Dinozaur po czym się rozłączył. Powstrzymując śmiech odłożyłem telefon na nakastliku po czym położyłem się koło Tao przyglądając się jego oczom. Chłopak tajemniczo poruszył brwiami, a następnie usiadł na mnie okrakiem.
-T-Tao co ty robisz?- Zdziwiony zapytałem.
-No wiesz kochanie...-Zaczął jeżdżąc palcem po mojej klatce piersiowej.- Może byśmy też spróbowali...? - Otworzyłem szeroko oczy.
-Nigdy!!!- Zawołałem i próbowałem wyrwać się z uścisku pandy.
-No proszę.- Poprosił słodko.
-Nie! Kurwa Tao nigdy!- Zaprzeczyłem. Gdy nagle chłopak wbił się w moje usta...
                                                         * * *
(Jonghyun)
Robiłem sobie kanapkę gdy nagle zadzwonił do mnie Kris.
-Co jest?- Zapytałem.
-Jonghyun!? Cholera zabije Cię!!!- Zawołał.
-Ej spokojnie...Czemu niby? To ja cierpiałem a nie...
-Nie tylko ty.- Przerwał mi chłopak.
-Co! Ty też?! - Zdziwiłem się. Jednak Kris uległ...
-Kurwa przez te twoje zwierzenia czuje się jak yh...Tyłek mnie boli...- Zawył artysta.
-Stary rozumiem Cię w stu procentach. Przyłuż sobie kostki lodu albo mrożone warzywa to pomoże.
-Dobra, dzięki jak zawsze doradzisz.- Powiedział sarkastycznie.
-Zawsze do usług. Widzimy się jutro.
                                                       * * *
Posłuchałem rady Jonghyuna. Położyłem się na sofie w salonie rozmyślając o całym roku z moim słodkim gwałcicielem. ZiTao wywrócił moje życie do góry nogami. Byłem mu za to wdzięczny. Dzięki niemu dowiedziałem się co to znaczy kochać i być kochanym. Jak i również doświadczyłem dużo nowych doznań. Po jednym z nich nie mogę normalnie usiąść lecz pomińmy ten fakt...Postanowiłem pogodzić się z moim ojcem jak i porozmawiać z Tao o pomocy w opiece nad jego chorą siostrą. Moje życie zaczyna się od nowa.

3 komentarze:

  1. Zboczona scena 10/10 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zboczona scena najlepsza na świecie xD

      Usuń
  2. Ciesze się, że Wam się ona podobała na pewno Tae się ucieszy ^^. Em...a podobała wam się fabuła opowiadania ? :3

    OdpowiedzUsuń